piątek, 23 sierpnia 2013

Jak wygląda Msza Święta w Nowym Jorku?

źródło: Wikimedia Commons, fot: Kolanin, licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0

Jak wygląda Msza Święta w Nowym Jorku? Czy bardzo różni się od tej odprawianej w Polsce? Zapraszam na mój reportaż :)

Jak wiecie, przebywam obecnie w USA. W ostatnią niedzielę, jak Kościół przykazał, poszedłem do świątyni na Eucharystię. Była to zwykła nowojorska parafia na przedmieściach. Mieszkał w niej jeden ksiądz, który sam odprawiał wszystkie Msze.

Budynek był niewielki. Zmieściłoby się w nim nie więcej niż 400 osób. Jako, że poszedłem w godzinach porannych (był to mój drugi dzień w Stanach, stąd pobudka według polskiego czasu - 3 w nocy), wiernych było dziesięć razy mniej.

Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy był wielki obraz Jana Pawła II. Wisiał on na honorowym miejscu w prawej nawie. Kościół był elegancki, choć trochę brakowało w nim poczucia sacrum. Chwilę się pomodliłem i czekałem na początek Eucharystii.

Pierwszy szok przeżyłem, gdy zobaczyłem Liturgiczną Służbę Ołtarza. W procesji na wyjścia, obok księdza, dumnie maszerowały dwie ministrantki. Być może jestem staroświecki, ale jakoś nie bardzo mi się to podoba.

Kolejnym zaskoczeniem były słowa, jakimi celebrans przywitał wiernych. Było to franciszkowe: "good morning".

Kolejną osobliwością było zbieranie datków na tacę. Większość ludzi nie dawała pieniędzy, tylko specjalne czeki. Są one traktowane jako darowizna i można je odliczyć od podatku.

Inaczej niż w Polsce wyglądało również rozdanie Komunii. Kapłan, po spożyciu Ciała i Krwi Chrystusa, dał je do spożycia kilku najbardziej zasłużonym parafianom. Następnie dwoje z nich wzięło puszki z Hostią i pomagało celebransowi w rozdawaniu Komunii.

Chyba każdy w kościele, oprócz mnie, przyjął Ciało Pana na rękę. U nas wprawdzie jest to dopuszczone, ale większość ludzi woli dostać Komunię prosto do ust. To akurat kwestia zwyczajów.

Po zakończeniu Eucharystii kapłan wyszedł przed kościół, aby porozmawiać z wiernymi. W mojej parafii również jest to praktykowane, ale, z tego co słyszałem, zwykle jest inaczej, więc zaliczam to do osobliwych różnic.

Jak widzicie, Msza Święta w Nowym Jorku wygląda trochę inaczej niż w Polsce. Mimo wszystko, będąc na drugim końcu świata, czułem, że wszyscy jesteśmy jedną rodziną. To nasz Kościół. Jeden, święty, powszechny i apostolski. Należą do niego miliony ludzi na całym świecie. Jestem częścią wielkiej wspólnoty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz